Dlaczego dziecko zapomina materiał dzień po sprawdzianie? Problem często zaczyna się jeszcze przed nauką

Udostępnij ten artykuł

Dziecko wieczorem recytuje materiał niemal bezbłędnie, rano pisze sprawdzian, a dzień później nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie z tego samego tematu. Rodzic może odebrać to jako brak uwagi albo „uczenie się na pamięć”, ale problem najczęściej jest bardziej konkretny: materiał został opanowany na krótko, bez wystarczającego utrwalenia w pamięci długotrwałej.

Największą różnicę robi nie liczba godzin spędzonych nad zeszytem, lecz sposób rozłożenia nauki. Wielokrotne czytanie tego samego wieczoru może dawać poczucie znajomości tematu, ale nie zawsze oznacza, że dziecko będzie potrafiło samodzielnie odtworzyć wiedzę kilka dni później.

Dziecko mogło nauczyć się na sprawdzian, ale nie utrwalić wiedzy

Przed klasówką często działa bardzo prosty mechanizm.

Uczeń kilka razy czyta notatkę, podkreśla ważne fragmenty i próbuje zapamiętać informacje do następnego dnia. Ponieważ tekst staje się coraz bardziej znajomy, pojawia się przekonanie: „już to umiem”.

Znajomość tekstu i umiejętność samodzielnego przypomnienia sobie informacji to jednak dwie różne rzeczy.

Jeżeli dziecko widzi zdanie „stolicą Australii jest Canberra” po raz dziesiąty, odpowiedź wydaje się oczywista. Trudniejszy test wygląda inaczej: zamknąć książkę i odpowiedzieć na pytanie „jaka jest stolica Australii?” bez żadnej podpowiedzi.

To właśnie takie samodzielne wydobywanie informacji z pamięci jest jednym z najlepiej przebadanych sposobów utrwalania wiedzy.

Samo czytanie notatek daje złudne poczucie opanowania materiału

Dziecko może spędzić godzinę nad książką i naprawdę intensywnie pracować, a mimo to stosować mało skuteczną metodę.

Problemem jest bierne powtarzanie.

Czytanie, zakreślanie i ponowne przeglądanie materiału sprawiają, że treść staje się znajoma. Uczeń zaczyna przewidywać kolejne zdania i ma wrażenie, że potrafi je odtworzyć.

Po zamknięciu podręcznika sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej.

Dlatego dobrym testem nie jest pytanie „czy już przeczytałeś rozdział?”, lecz „co potrafisz powiedzieć na ten temat bez zaglądania do książki?”.

Najskuteczniejsza powtórka zaczyna się od zamknięcia zeszytu

Jednym z praktycznych sposobów nauki jest aktywne przypominanie.

Po przeczytaniu krótkiego fragmentu dziecko odkłada materiał i próbuje odpowiedzieć na pytania, opowiedzieć zagadnienie własnymi słowami albo wypisać z pamięci najważniejsze informacje.

Dopiero później sprawdza, czego zabrakło.

To trudniejsze niż ponowne czytanie i właśnie dlatego uczeń może mieć poczucie, że „idzie gorzej”. Trudność nie oznacza jednak automatycznie słabszej nauki.

Można zastosować bardzo prosty schemat:

  1. przeczytaj niewielki fragment,
  2. zamknij książkę,
  3. zapisz lub powiedz, co pamiętasz,
  4. sprawdź braki,
  5. spróbuj ponownie po pewnym czasie.

Taka nauka znacznie lepiej pokazuje, co dziecko rzeczywiście potrafi odtworzyć samodzielnie.

Nauka dzień przed sprawdzianem może wystarczyć do oceny, ale nie do trwałej pamięci

Jeżeli wszystkie powtórki odbywają się jednego wieczoru, materiał może pozostać dostępny wystarczająco długo, żeby uczeń poradził sobie następnego dnia.

Potem część informacji szybko staje się trudniejsza do odtworzenia.

Lepsze efekty daje rozłożenie podobnej ilości pracy na kilka dni. Zjawisko to określa się jako efekt rozłożenia nauki w czasie.

Zamiast dwóch godzin w środę przed czwartkowym sprawdzianem można więc zrobić kilka krótszych sesji: pierwszą kilka dni wcześniej, kolejną następnego dnia, a przed sprawdzianem tylko szybką powtórkę.

Nie oznacza to większej liczby godzin nauki. Czasem zmienia się przede wszystkim ich rozłożenie.

Prosty przykład

Uczeń ma do opanowania 20 pojęć.

W pierwszym wariancie uczy się wszystkich przez 90 minut wieczorem przed sprawdzianem.

W drugim pierwszego dnia poświęca 25 minut, następnego 20, po kolejnej przerwie 20 minut, a przed sprawdzianem robi krótkie przypomnienie.

Łączny czas może być podobny, ale w drugim wariancie dziecko kilka razy musi ponownie wydobyć informacje z pamięci po okresie zapominania.

To właśnie ten wysiłek pomaga utrwalać wiedzę.

Powtórka dzień po sprawdzianie może być ważniejsza niż ostatnia godzina przed nim

Ocena często kończy temat.

Uczeń oddaje pracę, odkłada zeszyt i przechodzi do następnego działu. Jeśli wiedza nie zostanie ponownie wykorzystana przez kolejne tygodnie, jej część naturalnie staje się trudniejsza do przypomnienia.

Dlatego krótka powtórka po sprawdzianie może mieć więcej sensu, niż się wydaje.

Nie musi oznaczać ponownego uczenia się całego działu. Wystarczy kilka pytań dwa lub trzy dni później.

Jeżeli dziecko potrafi na nie odpowiedzieć bez zaglądania do książki, materiał jest utrwalany. Jeżeli nie — pojawia się informacja, co trzeba odświeżyć.

W taki sposób nauka przestaje być przygotowaniem do konkretnej kartkówki, a zaczyna budować wiedzę potrzebną później.

Sen po nauce nie jest straconym czasem

Uczeń siedzący nad książką do późnej nocy może wyglądać na bardzo zaangażowanego. Nie oznacza to jednak, że każda dodatkowa godzina zwiększa efekt nauki.

Sen uczestniczy w procesach związanych z utrwalaniem pamięci. Badania nad pamięcią pokazują, że nocny odpoczynek nie jest tylko przerwą między sesjami nauki.

Dlatego nauka do bardzo późnej godziny kosztem snu może być złą wymianą, szczególnie jeśli następnego dnia dziecko jest zmęczone i ma trudność ze skupieniem podczas sprawdzianu.

Lepszym rozwiązaniem bywa wcześniejsze rozpoczęcie przygotowań i zakończenie intensywnej nauki o normalnej porze.

Jeżeli sprawdzian jest jutro, a materiał nadal nie został opanowany, dodatkowe pół godziny może oczywiście być potrzebne. Regularne uczenie się po nocach nie powinno jednak stać się podstawową strategią.

„Przepisałem notatki trzy razy” nie zawsze oznacza dobrą powtórkę

Przepisywanie może mieć wartość, jeśli dziecko podczas tego procesu wybiera najważniejsze informacje, porządkuje je i zapisuje własnymi słowami.

Mechaniczne kopiowanie całego tekstu wygląda inaczej.

Uczeń może przez godzinę przepisywać rozdział niemal bez zastanowienia, a później nadal mieć problem z wyjaśnieniem jego znaczenia.

Lepszym ćwiczeniem jest próba stworzenia notatki z pamięci.

Najpierw dziecko czyta temat, potem odkłada książkę i zapisuje najważniejsze punkty. Dopiero wtedy porównuje własną wersję z materiałem źródłowym.

W ten sposób notowanie staje się jednocześnie testem pamięci.

Fiszki działają pod jednym warunkiem: trzeba próbować odpowiedzieć przed odwróceniem karty

Fiszka jest prostym narzędziem do aktywnego przypominania.

Po jednej stronie znajduje się pytanie, po drugiej odpowiedź. Uczeń powinien najpierw naprawdę spróbować odpowiedzieć, a dopiero później odwrócić kartę.

Szybkie czytanie pytania i natychmiastowe sprawdzanie odpowiedzi zamienia fiszki w kolejną formę biernego przeglądania.

Najlepiej działają pytania, które wymagają odtworzenia konkretnej informacji albo wyjaśnienia zależności.

Zamiast fiszki:

„Fotosynteza — definicja”

lepiej przygotować:

„Czego roślina potrzebuje do fotosyntezy?”

albo:

„Dlaczego światło jest potrzebne w fotosyntezie?”.

Pytanie wymusza aktywną odpowiedź.

Materiał zawiera linki afiliacyjne. Możemy otrzymać prowizję za zakup dokonany po przejściu przez taki link. Nie wpływa to na cenę produktu dla kupującego.

Starszemu uczniowi lub rodzicowi, który chce lepiej zrozumieć mechanizmy skutecznej nauki, może przydać się „Harvardzki poradnik skutecznego uczenia się”. Książka omawia między innymi znaczenie aktywnego przypominania i rozłożenia nauki w czasie. Nie jest konieczna do zastosowania tych metod, ale może pomóc uporządkować sposób przygotowywania powtórek.

Dla dziecka, które lepiej uczy się przez ćwiczenia niż czytanie teorii, dostępna jest również publikacja „Nowa edukacja. Pamięć i koncentracja 10+”, przeznaczona dla dzieci od około 10. roku życia. Nie zastąpi nauki szkolnego materiału, ale może być dodatkowym treningiem pracy z uwagą, analizą i zapamiętywaniem.

Notatki wizualne pomagają części uczniów, ale nie są magiczną metodą

Kolory, strzałki, symbole i proste rysunki mogą pomóc uczniowi uporządkować materiał.

Ich wartość nie wynika jednak z samego faktu używania kolorowych markerów.

Najważniejszy jest proces wybierania informacji i przedstawiania zależności.

Jeżeli uczeń spędza godzinę na ozdabianiu tytułów, a pięć minut na zastanawianiu się nad treścią, metoda nie spełnia swojej funkcji.

Jeżeli natomiast musi zdecydować, co jest przyczyną, co skutkiem, które pojęcia są nadrzędne i jak połączyć informacje, notatka wizualna staje się formą przetwarzania wiedzy.

Dla dzieci, które chcą nauczyć się takiego sposobu pracy, ciekawą pomocą może być książka „Sketchnoting. Rewolucja w notowaniu”. Jej sens jest największy wtedy, gdy dziecko rzeczywiście lubi rysować i organizować wiedzę wizualnie. Nie ma potrzeby zmuszać do tej metody ucznia, który lepiej funkcjonuje przy prostych pytaniach i krótkich notatkach tekstowych.

Dziecko pamięta odpowiedź, ale nie rozumie pytania — to inny problem

Czasem materiał nie został zapomniany.

Uczeń potrafi powtórzyć definicję dokładnie tak, jak znajdowała się w zeszycie, ale nie umie zastosować jej w pytaniu sformułowanym inaczej.

To znak, że problemem może być zrozumienie, a nie samo zapamiętywanie.

Dobrym sprawdzianem jest poproszenie dziecka o wyjaśnienie zagadnienia własnymi słowami.

Jeżeli potrafi podać przykład, porównać dwa pojęcia albo wytłumaczyć temat młodszemu rodzeństwu, prawdopodobnie rozumie go głębiej niż wtedy, gdy jedynie odtwarza podręcznikową definicję.

Przy takich przedmiotach jak matematyka, fizyka czy gramatyka samo pamiętanie reguły może nie wystarczyć. Potrzebna jest jeszcze praktyka jej zastosowania.

Dlaczego powtarzanie tych samych łatwych pytań może przestać działać?

Jeżeli dziecko dziesiąty raz odpowiada na identyczne pytanie, może robić to niemal automatycznie.

Nie zawsze oznacza to, że wiedza będzie równie łatwo dostępna w innym kontekście.

Dlatego wraz z opanowaniem podstaw pytania powinny stawać się trochę bardziej wymagające.

Najpierw można zapytać: „Kiedy rozpoczęła się II wojna światowa?”.

Później: „Jakie wydarzenie uznaje się za jej początek?”.

Następnie: „Dlaczego wrzesień 1939 roku jest kluczowy dla tego tematu?”.

Uczeń nie tylko odtwarza wtedy jedną datę, ale zaczyna łączyć informacje.

Rodzic nie musi przepytywać dziecka przez godzinę

Aktywna powtórka nie powinna oznaczać wieczornego egzaminu przy kuchennym stole.

Wystarczy kilka pytań.

Dobrze zacząć od tych najważniejszych i pozwolić dziecku zastanowić się nad odpowiedzią, zamiast natychmiast podpowiadać.

Jeżeli odpowiedź jest błędna, lepiej wskazać problem i dać kolejną próbę niż wygłosić pięciominutowe wyjaśnienie, którego dziecko będzie tylko biernie słuchać.

Jeszcze lepszym rozwiązaniem jest stopniowe nauczenie ucznia samodzielnego przepytywania się.

Może używać pytań zapisanych w zeszycie, fiszek albo pustej kartki, na której wypisuje wszystko, co pamięta.

Celem powinno być uniezależnienie nauki od ciągłej obecności rodzica.

Co zrobić tydzień przed sprawdzianem?

Nie potrzeba rozbudowanego harmonogramu.

Pierwszego dnia dziecko może przejrzeć zakres materiału i określić, które części są trudne.

Kilka dni przed sprawdzianem powinno próbować samodzielnie przypominać sobie najważniejsze informacje.

Następne powtórki mogą być krótsze i skupione głównie na tym, co wcześniej sprawiało problem.

Dzień przed sprawdzianem nie powinien być pierwszym kontaktem z całym działem. Lepiej wykorzystać go na sprawdzenie wiedzy i uzupełnienie luk.

Po sprawdzianie można wrócić do najważniejszych zagadnień po kilku dniach.

Taki system jest mniej spektakularny niż wielogodzinne „zakuwanie”, ale znacznie lepiej odpowiada celowi, którym jest pamiętanie materiału również później.

Kiedy problem z zapamiętywaniem wymaga większej uwagi?

Zapominanie części materiału po sprawdzianie jest normalnym zjawiskiem i samo w sobie nie oznacza zaburzeń pamięci.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy dziecko regularnie ma bardzo duże trudności z zapamiętywaniem prostych informacji mimo powtórek, nie potrafi wykonywać poleceń odpowiednich do wieku albo problemy pojawiają się nie tylko podczas nauki, lecz także w codziennym funkcjonowaniu.

Znaczenie mogą mieć również przewlekłe problemy ze snem, silny stres, trudności z koncentracją, problemy ze wzrokiem lub słuchem czy specyficzne trudności w uczeniu się.

W takiej sytuacji dokładanie kolejnych godzin nauki nie musi być dobrym rozwiązaniem. Lepiej porozmawiać z nauczycielem, pedagogiem, psychologiem szkolnym lub odpowiednim specjalistą i ustalić, gdzie naprawdę leży problem.

Prosty test: czy dziecko naprawdę umie materiał?

Wieczorem przed sprawdzianem można zastosować jedną zasadę: zamknąć wszystkie materiały.

Poproś dziecko, aby przez pięć minut opowiedziało najważniejsze rzeczy z danego działu albo odpowiedziało na kilka pytań bez zaglądania do zeszytu.

Jeżeli odpowiedzi przychodzą łatwo, kolejne czytanie całego rozdziału może być mniej potrzebne.

Jeśli uczeń mówi: „wiem, ale nie umiem powiedzieć”, właśnie znaleźliście fragment wymagający dalszej pracy.

Następnego dnia można zrobić podobny krótki test ponownie.

Najważniejsza zmiana polega więc na odejściu od pytania „ile razy dziecko przeczytało materiał?” na rzecz pytania „ile razy musiało samodzielnie go sobie przypomnieć?”.

To właśnie regularne przypominanie po pewnym odstępie czasu, połączone ze zrozumieniem materiału i odpowiednią ilością snu, daje znacznie większą szansę, że wiedza nie zniknie razem z oddanym sprawdzianem.


Udostępnij ten artykuł

Dodaj komentarz